Prędkość zabija
24 maja, 12:45 czasu wschodniego.
33 samochody zmierzą się ze sobą na stadionie Brickyard podczas 110. edycji Indianapolis.
Kierowcy osiągają w wyścigu prędkość do 378 km/h.
Prędkość podczas kwalifikacji wzrasta do 240 mil na godzinę.
Średnie tempo utrzymuje się na poziomie około 200 mil na godzinę przez całe 500 mil.
Dziewięciu byłych mistrzów wraca na linię startu.
Znasz te imiona.
Takuma Sato, dwukrotny zwycięzca.
Josef Newgarden, dwukrotny zwycięzca.
Następnie jest Helio Kastruneves z czterema zwycięstwami.
To prawdziwy zbiór legend.
Początkujący
W tym roku cztery nowe nazwiska.
Jacob Abel, Caio Collet, Enis Hauger i Mick Schumacher.
Abel próbował zakwalifikować się w zeszłym roku. Nie wyszło. Jego status nadal uważany jest za nowicjusza.
Schumacher startuje z najwyższej pozycji wśród debiutantów – 27. miejsca.
Hauger rozpoczyna się 29-tego. Abel zaczyna od 30.
Collette? Z powodu kary spadł na 32. miejsce.
Zakwalifikował się na 10. miejscu. Niesamowita prędkość, ale niezatwierdzone zmiany zmusiły go do przesunięcia się na koniec stawki.
To interesujące, jak szybko działa karma – czyli dyrektorzy rasy.
Kto się liczy?
Wybór, kogo oglądać w wyścigu, w którym bierze udział 33 zawodników, jest trudny.
Albo niemożliwe, szczerze mówiąc.
Zawęziliśmy to. Dziewięciu pilotów.
Niektórzy mają realną szansę na wyrzeźbienie swojej twarzy w Pucharze Borg-Warner.
Inni po prostu mają historię na tyle przekonującą, że wzbudzają zainteresowanie.
Nawet jeśli ich szanse są minimalne.
Kto nie mrugnie, gdy pojawi się flaga w szachownicę?
W takim wyścigu czasami determinacja jest ważniejsza niż statystyki.


















