Przyjazd
Ten samochód jest w Chinach już prawie rok. Nie z nami. Reszta świata musiała poczekać. A teraz, gdy Stany Zjednoczone świętują 250. rocznicę swojego istnienia, Tesla sprowadza na nasze brzegi Model Y L. W samą porę. A może po prostu na pokaz. To nie ma znaczenia. Ona jest tutaj.
Tanio nie kupisz. Jedynym obecnie dostępnym poziomem wyposażenia jest seria Launch. Mianowicie Model Y L Premium z większym rozstawem osi i napędem na wszystkie koła. Cena wywoławcza wynosi 61 990 dolarów. Poczekaj, sprawdzę jeszcze raz. Nie. Sześćdziesiąt jeden tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dolarów.
To nie jest literówka. To jest drogie.
Aby się zorientować, spójrz na standardowe modele. Podstawowy model Y AWD kosztuje 41 990 dolarów. Wersja premium? 49 tysięcy dolarów. Opcja L jest na pierwszym miejscu. To król metek cenowych. Przynajmniej na razie.
Wewnątrz kabiny
Rozmiar ma znaczenie. Zawsze tak było. Ten samochód jest o 7,3 cala dłuższy od zwykłego Modelu Y. Większość tego zysku wynika ze zwiększenia rozstawu osi o 5,9 cala. Dlaczego jest to konieczne? Dla dobra ludzi. Dla pasażerów trzeciego rzędu. Na tylnym siedzeniu potrzeba prawdziwych dorosłych, a nie oszukanych ludzi.
Miejsce na nogi opowiada całą historię. 31,0 cali w trzecim rzędzie. To ogromny skok w porównaniu z marnymi 25,8 cala w standardowym wariancie siedmiomiejscowym. Możesz siedzieć prosto. Możesz nawet mieć miejsce na kolana. Dziwne jest to, że drugi rząd traci miejsce. 39,7 cala zamiast 41,1. Przedni rząd pozostaje taki sam i ma przekątną 41,8 cala. Wygląda na kompromis. I tak jest.
Zwiększyła się także objętość bagażnika. 85,6 stóp sześciennych przy złożonych wszystkich siedzeniach. 38 stóp sześciennych ze środkowym rzędem do góry. Za trzecim rzędem nadal znajduje się 14,8 stóp sześciennych. Stara wersja siedmiomiejscowa miała odpowiednio 69,4, 27,1 i 13,1 stóp sześciennych. Opcja L wygrywa każdą rundę. Wersja pięciomiejscowa ledwo nadąża. To tylko ułamek w tyle, ale wciąż w tyle za wersją L.
Funkcje, za które płacisz
Wydłużenie to nie jedyna poprawa. Wnętrze stało się bardziej luksusowe. Przednie siedzenia otrzymały regulowane zagłówki. I wsparcie bioder. Prawdziwy. Nie plastikowe patyczki. Drugi rząd posiada podgrzewane i wentylowane fotele kapitańskie. Mają nawet podłokietniki ze wspomaganiem. Kto ich używa? Ten, który płaci dodatkowe pieniądze. Trzeci rząd jest teraz także elektryczny.
Uwzględniono ulepszenia techniczne. Osiemnaście głośników odtwarza muzykę za pośrednictwem najwyższej klasy systemu audio. Siedem portów USB-C ładuje wszystkich pasażerów. Pełna samodzielna jazda jest wliczona w cenę na dwanaście miesięcy. Możesz także rozładować akumulator, aby zasilać kamper. Pojazd do załadunku. Brzmi użytecznie. Dopóki nie przyjdzie rachunek.
Wydajność pozostała wysoka. Zasięg wynosi 325 mil. To zaledwie dwie mile mniej niż w przypadku standardowego napędu na wszystkie koła Premium. Do przyjęcia. Szybkość uległa poprawie. Przyspieszenie od zera do sześćdziesięciu zajmuje 4,4 sekundy. Standardowy Premium AWD zajmuje 4,6 sekundy. Ona jest szybsza. Tylko o włos. Czy to wystarczy? Najprawdopodobniej nie.
Motor1 nie spodziewa się, że ten samochód będzie sprzedawał się w dużych ilościach. Jest za drogi jak na crossover. Ale dla nabywców pragnących luksusu Tesla wreszcie ma produkt, który zagraża jej własnemu Modelowi Y. Kanibalizuje sam siebie. Celowo.
Czekamy i obserwujemy. Być może L pozostanie niszowy. Być może stanie się to standardem. W każdym razie rozstaw osi jest duży.


















