Ferrari Luce to model bezużyteczny

Podobieństwo dźwięku

Spróbuj wymyślić coś podobnego. Taka jest strategia dotycząca pierwszego samochodu elektrycznego Ferrari. Żadnego zapachu benzyny, żadnych wibracji – po prostu zsyntetyzowano dźwięk z głośników, aby oszukać mózg, aby uwierzył, że woźnica kontroluje konia.

Problem w tym, że nikt nie lubił tego samochodu. Projektanci nazwali go brzydkim nie dlatego, że geometria samochodu była niezadowalająca, ale dlatego, że brakowało mu „duszy”. To Ferrari bez pasji, dzieło sztuki wyrażające obojętność. Usunęliśmy wszystkie dźwięki z filmu startowego – usunięto Lewisa Hamiltona i Charlesa Leclerca, a my słyszymy jedynie bezużyteczny hałas.

To nudne. Tylko bezbarwny dźwięk. Być może w środku jest silnik V12? Ale nie, jeśli zmrużysz oczy i przechylisz głowę pod kątem 45 stopni, usłyszysz tylko dźwięk pracującego silnika Hyundaia.

Brak funkcji

Oto, czego brakuje: zmiany biegów. Nie słychać żadnych dźwięków związanych ze zmianą biegów. Dźwięk nie symuluje dźwięków ręcznej lub automatycznej zmiany biegów. To po prostu monotonny, syntetyzowany dźwięk.

Ferrari twierdzi, że przyciski na kierownicy nie służą do zabawy. Służą do kontrolowania poziomu hamowania regeneracyjnego. Jakie to ciekawe… Ale tak nie jest.

Mogą istnieć inne tryby sterowania, ale nie wiemy, jak zmienia się dźwięk między nimi. Dopóki nie będziesz mógł korzystać z tego samochodu, będziesz zmuszony zgadywać.

Dlaczego jest pusty

Może da się to poprawić?

Z pewnością. Wyobraź sobie, że bierzesz silnik V12 z 812 Competizione i dodajesz go do tego pliku audio. A może zastosowałeś głębsze brzmienie? Być może uda się wykorzystać dźwięk z F2004 F1. To przynajmniej przyniosłoby jakąś przyjemność z używania samochodu elektrycznego z logo Ferrari.

Zamiast tego dostajemy ten dźwięk. Dźwięk jest na tyle słaby, że nie wywołuje żadnych emocji.

Do cholery, czy milczenie może być „złotem”, jeśli alternatywą jest to?