Citroën zrobił to, czego wszyscy od niego oczekiwali. Nazwa 2CV powróciła. Oficjalnie.
Dyrektor naczelny marki, Xavier Chardon, wszedł na scenę podczas dnia inwestycyjnego Stellantis w Michigan i rzucił bombę. Nadchodzący budżetowy samochód elektryczny? Tak, to 2CV. Pokazał ciemną, rozmazaną sylwetkę. Przypomina ślimaka. Zgodnie z planem powinno wyglądać uroczo.
Pełny debiut nastąpi dopiero na październikowym Salonie Samochodowym w Paryżu, ale kształt jest już widoczny. Łatwo to zauważyć. To ten zaokrąglony, retro-nowoczesny styl. Wyobraź sobie koncepcję ELO, ale zbudowaną z myślą o prawdziwych ulicach, a nie tylko konferencjach prasowych.
Co to za pośpiech?
Plan jest prosty. Wprowadź te maleńkie samochody do produkcji w fabryce w Pomigliano we Włoszech od 2028 roku i utrzymaj cenę poniżej 15 001 funtów. W rzeczywistości cena docelowa wynosi dokładnie około 15 000 funtów. Fiat wykonuje dokładnie ten sam ruch w przypadku nowej Pandy, wskrzeszając legendę lat 80-tych. To skoordynowany atak. Stellantis chce zdominować niedrogi segment rynku, podczas gdy inni gracze go opuszczają.
Autocar zdementował tę plotkę już w styczniu. Widzieli, że to nadchodzi. Teraz Chardon tam stoi i z całkowicie poważną miną potwierdza tę wiadomość. Stwierdza, że stara benzyna C1 jest martwa. To jest jego następca.
Mówił o ikonach. Że same produkty ich nie tworzą. Tworzą je emocje.
“Ikony budują emocje. Ikony łączą marki z ludźmi. A dziś jedna z ikon powraca.”
Miał to na myśli dosłownie. Deux Chevaux. „Dwie konie mechaniczne”. To poważny ukłon w stronę historii. Oryginalny samochód zapewnił mobilność milionom ludzi po II wojnie światowej. Twierdzi, że dzięki tej wersji elektrycznej mobilność znów stanie się dostępna dla wszystkich. Brzmi to jak slogan korporacyjny, ale przesłanie jest prawdziwe. Ludzie potrzebują taniego transportu. Rynek ostygł w kierunku pojazdów elektrycznych dla wszystkich oprócz bogatych. Citroën widzi lukę. Ogromny.
Czy to jest tak proste, jak twierdzą? Chardon wierzy, że przyszłość nie leży w wyrafinowanej technologii. Uważa, że tkwi ona w „intuicji”. Proste maszyny. Samochody do prawdziwego życia, a nie do salonów.
Nowy model jest częścią siedmiu premier, które Citroën planuje do 2030 roku. Większość z nich to aktualizacje istniejących modeli. To i być może jeszcze jedno duże supermini powinno być głównym czynnikiem generującym zyski. Zatem „nowa pula dochodów”.
Szczegóły zostawił do października. Na razie tylko cień w ciemności. Ale rozumiesz, co cię czeka. Tani elektryczny samochód miejski z dużą ilością nostalgii ukrytej za cienką warstwą metalu. Być może to wystarczy.
Rynek czeka. Albo nie. Zobaczymy się w październiku.
