McLaren tak naprawdę nie budował samochodów drogowych. Nie bardzo. Przynajmniej do 1992 roku i wprowadzenia F1. To właśnie ten samochód stał się dla nich punktem wejścia w świat samochodów dopuszczonych do ruchu drogowego. Bezwarunkowy sukces? Bez wątpienia. Ale to nie była ich pierwsza próba.
Dawno temu, przed tą elegancką aluminiową bestią, istniał M6GT. To samochód, który w zasadzie istnieje w sytuacji „co by było, gdyby?” format. Duch prototypu. Przynajmniej do dzisiaj.
Wyścig, który się nie odbył
Późne lata 60-te. Bruce McLaren chciał podbić rynek samochodów drogowych. Spojrzał na swój samochód wyścigowy M6A i dostrzegł jego potencjał. Chciał stworzyć konkurenta w klasie Grupy 4. Z tego pragnienia narodziła się koncepcja M6GT. Podobało mu się to. Tak mu się spodobało prowadzenie tego programu, że zdecydował się połączyć siły z Trojanem, aby rozpocząć masową produkcję.
Potem Bruce zmarł.
Tragicznie. Przedwczesny. Podczas testów samochodu wyścigowego w Anglii.
Projekt został zamrożony. Wejście na rynek nigdy nie miało miejsca. Tylko kilka prototypów uniknęło losu wyrzucenia na wysypisko śmieci. Historia zwykle ich tam zostawia. Zapomniane ciekawostki. Ale McLaren Special Operations (MSO) zdecydowało inaczej.
Formy i pamięć
MSO zbudowało nowy samochód. Od zera. Albo tak blisko, jak pozwala na to fizyka.
Użyli oryginalnych form ciała znalezionych na miejscu w Wielkiej Brytanii. Oto najciekawsza część. Formularze te zostały w odpowiednim czasie zmodyfikowane. Sfinalizowane. Zmodyfikowany. Sugeruje to, że projekt ewoluował jeszcze przed wyczerpaniem się pieniędzy lub śmiercią dyrektora. Samochód zbudowany na ten weekend wygląda tak, jak mógłby wyglądać M6GT, gdyby harmonogram potoczył się inaczej.
To jest autentyczna kopia. Tak mówią. Zbudowany na podwoziu M6A. Odrestaurowane zawieszenie. Historycznie dokładny Chevrolet o małej pojemności skokowej V8. Pięciobiegowa manualna. Żadnych elektronicznych sztuczek. Tylko żelazo i intencja.
Białe wykończenie winylowe
Szczegóły mają znaczenie. Oczywiście. Siedzenia pokryte są zielonym winylem. Specjalna, niestandardowa zieleń. Gałka zmiany biegów? Nakrętka. Ręcznie odwrócony. Kolorystyka to Colnbrook White. Nazwany na cześć fabryki, w której Bruce opracował swoje wstępne plany samochodu drogowego. Biel nad zielenią. Jest to nawiązanie do M1B z 1966 roku. Ich pierwszy samochód. Odniesienie owinięte w ducha.
Po co symulator, skoro masz taki?
Goodwood w ten weekend
Zobaczycie to auto w ten weekend. Festiwal Prędkości w Goodwood rozpoczyna się 9 lipca. Audi prezentuje także odrestaurowany, bijący rekordy samochód z 1935 roku z silnikiem V-16, bo czemu nie? McLaren ma tego M6GT plus całą lekcję historii. Samochód M8A z serii Can-Am. Nowy W1 F1. Zawodnik Le Mans.
Ale M6GT zajmuje swój własny pas. To jest zmartwychwstanie. To jest hołd. Nigdy nie trafił na rynek. Nie sprzedał publicznie ani jednej jednostki. Czy to ma teraz znaczenie? Być może nie. Chociaż farba już wyschła.
„Autentyczny”.
Twierdzą, że przekazuje oryginalną wizję. Prawdopodobnie. Jest tak blisko, że to prawie boli. Pomyśl o tym, co mogłoby być. Wsiądź do samochodu zaprojektowanego przez człowieka, który nie dożył chwili, gdy jego dzieło przejeżdżało przez sygnalizację świetlną. M6GT nie ma przyszłości. Ma przeszłość. I na jeden weekend. Istnieje w czasie teraźniejszym.
Nie dowiemy się, co było dalej. Bruce nie dostał drugiej szansy. Samochód stoi na rampie. Wygląda świetnie. Prawdopodobnie jedzie szybciej niż większość nowoczesnych supersamochodów na suchej nawierzchni. I to wszystko. To cała historia.
Albo nie?
